YOU KNOW ME AND YOU DON’T

06092016

New Chanel Nº5 L’Eau is a refreshed and modernized version of the classic. Olivier Polge, the creator of the fragrance, brought together lemon, tangerine, orange, neroli and aldehydes in a simple flacon, placed the May rose, jasmine and ylang-ylang in heart and selected cedar and white musk as a base. None of these notes is dominant, so it’s not easy to assign this scent into any category. The new Five is compared by some to the smell of champagne sipped in the rays of the cold, rising sun. It sounds fantastic.

The bottle, that already received the cult status hasn’t changed much. Here again, minimalism and simplicity prevail. Characteristic for Chanel-shaped bottle with all the crystal clearness of pure water reminds me that the best choice is classic, it inspires me every day to make simple and reliable choices.

The mere fact of the scent’s premiere, that I’d rather connect with spring time rather than beginning of autumn, is a bit controversial but it’s just the way the new five is – remarkable, surprising and above all – versatile. You know it and you don’t.
I have to admit that the whole composition of Chanel Nº5 L’Eau makes the obvious impact on the senses – not surprisingly, contains all my favorite notes. On a daily basis I choose delicate, subtle, almost invisible scents but I have to admit that in this matter I do appreciate the individuality and uniqueness. To be honest, I did not expect that I’ll find the new version of Chanel 5 as a timeless and unusual combination at the same time. This one will certainly stay with me for a long time…

Nowa Chanel Nº5 L’Eau to odświeżenie i unowocześnienie klasycznej wersji. Olivier Polge, twórca zapachu, w minimalistycznym flakonie połączył ze sobą cytrynę, mandarynkę, pomarańczę, neroli i aldehydy, w sercu umiejscowił różę majową, jaśmin i ylang-ylang a jako bazę wybrał cedr i białe piżmo. Żadna z tych nut nie dominuje, więc nie łatwo jest przypisać całokształt do jakiejkolwiek kategorii. Nowa piątka przez niektórych porównywana jest do szampana sączonego w promieniach zimnego, wschodzącego słońca. Brzmi fantastycznie.

Flakon, który otrzymał miano kultowego, nie uległ dużej przemianie. Tutaj znowu minimalizm i prostota mają pierwszeństwo. Charakterystyczna dla Chanel butelka z krystalicznie czystą zawartością przypomina mi o tym, że najlepszy wybór to klasyka, inspiruje mnie każdego dnia do dokonywania prostych i niezawodnych wyborów.

Sam fakt premiery przypadającej na początek września jest odrobinę kontrowersyjny. Oblicze zapachu bardziej pasuje do początku wiosny niż jesieni ale taka właśnie jest nowa piątka – zaskakująca, niebanalna a przede wszystkim uniwersalna. Niby ją znamy a jednak nie.
Muszę przyznać, że cała kompozycja Chanel Nº5 L’Eau w nieoczywisty sposób wpływa na zmysły – nic dziwnego, zawiera wszystkie moje ulubione nuty zapachowe. Na codzień noszę zapachy delikatne, subtelne, prawie niewidoczne ale nie ukrywam, że w tej kwestii cenię sobie także indywidualizm i wyjątkowość. Nie spodziewałam się, że w nowej wersji Chanel Nº5 L’Eau znajdę tak ponadczasowe i jednocześnie niezwykłe połączenie, które z pewnością zostanie ze mną na długo…

Zapisz

Zapisz